W oczekiwaniu na lepsze czasy naszej fotograficznej
przygody, w oczekiwaniu na kolejny cud narodzin donoszę, że u nas kompletna
stagnacja. Moje życie jest jak zwykle pełne sprzeczności, bo niby toczy się
leniwie, a z drugiej strony przelatuje mi miedzy palcami i za dwa tygodnie
rozpocznę ostatni trymestr… Pozdrawiam i ponownie zwijam się w kłębek w
oczekiwaniu na rozwiązanie…
Szukaj na tym blogu
poniedziałek, 6 sierpnia 2012
środa, 30 maja 2012
Mama do kwadratu
Nie było mnie tu trochę...postaram się nadrobić zaległości. Nieobecność
swoją mogę usprawiedliwić kiepskim samopoczuciem - tak charakterystycznym dla
początków ciąży:) Przynajmniej w moim przypadku. Tak, tak pragnę donieść, iż
mama na obcasach w niedługim czasie - konkretnie w listopadzie stanie się MAMĄ
DO KWADRATU:) Póki, co chciałam Wam pokazać zapowiedź sesji innej
"oczekującej", którą spostrzegawczy czytelnicy znają już z innej
sesji - oto Gosia, Kubuś i...HANIA.
fot. Marlena Kuś.
poniedziałek, 20 lutego 2012
Z wizytą w mieście i domu Wojaczka – ciąg dalszy Mikołowskich Pensjonarek.
Nie jestem Mikołowianką z urodzenia, nie kształciłam się w tym mieście, przywiała mnie tu romantyczna miłość, bezustanne poszukiwanie swojego miejsca na ziemi, pęd ku lepszemu, ku samodzielności. Miasto, mieszkańcy (co spotęgowała również proza życia) przywitało mnie dość oschle – jak to w zwyczaju mają tubylcy witając kogoś, kto nie jest "swój"…. Przetrwałam, zadomowiłam się, znalazłam swoje ścieżki, magiczne miejsca, życzliwe osoby. Spacerując tutejszymi uliczkami mój wzrok zawsze wędrował ku pewnej tabliczce (na dosyć zaniedbanej kamienicy), na której to napisano, iż w tym miejscu, w pewnym czasie, mieszał polski poeta – Rafał Wojaczek. Jakim to rumieńcem oblało się moje oblicze wobec wszechogarniającej myśli, – „kim u diaska był ten gość, ok, poeta, ale gdyby mógł mi przyjść do głowy choć jeden tytuł wiersza?” W ten oto sposób, głodna wiedzy, rozpoczęłam swoje spotkania z dość smutnym życiorysem tej persony. Sami możecie się przekonać, że wiersze tego autora nie są lukrem polne, pełno w nich negatywnych konotacji, dosłownych, czasem wulgarnych określeń – nie przebierał w słowach dla mnie emanuje również z nich prawdziwy obraz ludzkiego życia, w którym zupełnie brak romantyzmu… Nie mogę czytać ich zbyt często, jako, że moja depresyjna natura powinna się tego raczej wystrzegać, ale są niczym zakazany owoc, czytanie przy latarce, pod kołdrą przynosi niebywałą przyjemność…
DOTKNĄĆ...
Dotknąć deszczu, by stwierdzić, że pada
Nie deszcz, tylko pył z Księżyca spada
Dotknąć ściany, by stwierdzić, że mur
Nie jest ścianą, lecz kurtyną z chmur
Ugryźć kromkę, by stwierdzić, że żyto
Zjadły szczury i piekarz też zginął
Łyknąć wody, by stwierdzić, że studnia
Wyschła oraz wszystkie inne źródła
Wyrzec słowo, by stwierdzić, że głos
Jest krzykiem i nikogo to nie obchodzi
Dotknąć deszczu, by stwierdzić, że pada
Nie deszcz, tylko pył z Księżyca spada
Dotknąć ściany, by stwierdzić, że mur
Nie jest ścianą, lecz kurtyną z chmur
Ugryźć kromkę, by stwierdzić, że żyto
Zjadły szczury i piekarz też zginął
Łyknąć wody, by stwierdzić, że studnia
Wyschła oraz wszystkie inne źródła
Wyrzec słowo, by stwierdzić, że głos
Jest krzykiem i nikogo to nie obchodzi
Torby to repliki - IDEAL HOME EXHIBITION
FOTOGRAFOWAŁA NAS: MARLENA KUŚ - DZIĘKI!
Dwa ostatnie zdjęcia wykonane są na schodach kamiennicy Wojaczka.
Inspiracją stały się zdjęcia kobiet z papierowymi torbami z IDEAL HOME EXHIBITION, takie jak to poniżej, pochodzące ze strony http://www.janpienkowski.com/studio/other/index.htm
poniedziałek, 13 lutego 2012
Just married?
Chciałam Wam dziś zaprezentować zdjęcia bardzo sympatycznej pary – Gosi i Mariusza. Pierwotnie miał być prezentem na czwartą rocznicę ślubuJ Sceneria raczej letnia, zdjęcia (ze względu na błogosławiony stan pani fotograf i jej kiepskie samopoczucie) trochę czekały na obróbkę, – ale sami się przekonacie, że było warto… Ktoś może spytać o mój udział w całym tym zamieszaniu? Śpieszę zatem donieść, iż tym razem nie asystowałam przy całej sesji, ale wcieliłam się w rolę wizażystki –fryzjerki ( a w trakcie zdjęć również niani synka tego uśmiechniętego duetu).
Modelka – Gosia/Model – Mariusz
Agencja MK Photography :)
Fotograf: niezmiennie urocza Marlena Kuś
Wizaż: Eve
Fryzura: Eve
niedziela, 29 stycznia 2012
I'll be back soon...
Mam trochę wolnego, wracam do blogowania, wszystkich, którzy za mną tęsknili dziękuję za liczne maile z prośbą o nowy post...
Fotografie pochodzą z dwóch kompletnie różnych imprez. Pierwsza to Halloween'owy spontan. Oboje z męzm wyglądamy niczym wydarci z filmów Burtona.
Fotografie pochodzą z dwóch kompletnie różnych imprez. Pierwsza to Halloween'owy spontan. Oboje z męzm wyglądamy niczym wydarci z filmów Burtona.
Druga powstała w poważniejszych okolicznościach - podczas Balu Charytatywnego, w minioną sobotę.
Pozdrawiam!
piątek, 23 września 2011
What makes a happy hippie?
Z prawdziwego lata pozostały nam już praktycznie tylko wspomnienia… Dziś, nadeszła moja ulubiona pora roku – jesień - pełna nasyconych barw, zapachu palonych ognisk, szelestu liści pod stopami...wiąże się jednak z powrotem do pracy i ograniczeniem czasowym na blogowe przyjemności, z tego też względu, dopiero dziś serwuję Wam większą porcję efektów naszej szalonej, "wyzwolonej" sesji...Nie muszę chyba dodawać, że zdjęcia są autorstwa genialnej Marleny Kuś.
"The hippies fashion was embraced by the youth and even seniors across the continents, in the 1960s. The focus of the decade and years later was on the vibrancy of the apparel and accessories and not on what others thought about a particular appearance. People, in general, sported clothes that they felt expressed themselves and their individualism and not for sake of pleasing the regular line of fashion. The empowering rock music and world wide protests against social stigmas like apartheid churned out the blue jeans and denim. It was the age of casual attire; an age when people felt that drug addiction was alright to experiment with. The hippies, as they were commonly referred to by the 'prim and proper' and socially answerable citizens, designed a whole new lifestyle of their own." (taken from http://www.buzzle.com/articles/1960s-hippies-fashion.html)
wtorek, 23 sierpnia 2011
Mikołowskie pensjonarki - zapowiedź
Pisanie posta do sesji, hippie, która nawiasem mówiąc „zbiera kurz” w moim komputerze już od kilku ładnych dni, idzie mi jakoś opornie, ogólnie upalno-duszna aura nie nastraja mnie twórczo. Postanowiłam jednak dodać zapowiedź innej sesji, z kompletnie innej bajki – typowo mojej bajki, bo utrzymanej w retro-miejskich klimatach. Sceneria, to jedna z wielu pięknych kamienic wokół mikołowskiego rynku. Ze względu na nasze studia nie bez powodu czytamy A. Conan Doyle’a w oryginale, nie bez przyczyny również trzyma tę książkę moja kumpela – Aga, która obecnie na stałe mieszka w Edynburgu i właśnie w tymże mieście na świat przyszedł autor książki: „Danger and other stories”. Niezwykle istotny jest również fakt, że rekwizytem są właśnie książki, a to z tego faktu, iż znajdujemy się nieopodal kamiennicy, w której pierwsze lata swego życia spędził wybitny polski poeta Rafał (a właściwie Mikołaj) Wojaczek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





































